Sylwester i tradycja swietowania nowego roku

Po świętach Bożego Narodzenia, kiedy wszyscy spędzamy czas z rodziną i obdarowujemy się prezentami, następuje chwila wytchnienia, by zakończyć się huczną zabawą sylwestrową. Praktycznie wszyscy ludzie, niezależnie od wieku, chcą spędzić tę ostatnią noc roku na zabawie, z bliskimi ludźmi, bawiąc się i puszczając sztuczne ognie, słuchając koncertów. Jednak tradycja gromkiego obchodzenia nocy sylwestrowej nie wzięła się znikąd. Czy wiecie, kiedy i dlaczego odbył się pierwszy w dziejach Sylwester?

Historia zaczęła się około 931 r. p.n.e., kiedy to Jerozolimą rządził mądry król Salomon. Według legendy, na jego dwór przybyła Michalda – królowa Saby, która słynęła nie tylko z niespotykanej mądrości, ale także daru jasnowidzenia. Podczas kilku miesięcy, które spędziła w Jerozolimie, król Salomon wypytał ją o to, jakie widzi dalsze losy dla ziemi.

Michalda (zwana w Biblii Makedą, a w Koranie Balqis) przepowiedziała Salomonowi między innymi narodziny Jezusa oraz ogłosiła, że 1200 lat po jego śmierci nastanie czas strasznych wojen i licznych katastrof. Następnie, według proroctwa, 200 lat po tym wydarzeniu Bóg ześle na ludzi pierwsze upomnienie, czyli wielką kometę, podczas której religia upadnie. Fakt ten został zinterpretowany jako reformację, wojny religijne i symboliczne pojawienie się Napoleona oraz wielkich wojen w Europie.

Historia, również bardzo wczesna, pokazała wyraźnie, że przepowiednie królowej Saby w sposób bardzo dokładny zaczynają się sprawdzać. Nic więc dziwnego, że ludność opanowała ogólna panika, kiedy nadszedł czas spełnienia jednej z gorszych części przepowiedni, czyli koniec świata. Michalda podzieliła symptomy nadchodzącej Apokalipsy na trzy części: jedną z nich było zbliżanie się świata do mety dziejów.

Określenie meta dziejów została zinterpretowana jednoznacznie – czas ten nastanie dokładnie w 1000 roku. Nic więc dziwnego, że panujący w 999 roku na tronie papieskim Sylwester II wpadł w panikę, widząc zbliżające się objawy Apokalipsy. Jednak północ minęła, nastał 1 stycznia 1000 roku. Ludność więc wybiegła na ulicę, śpiewając, świętując i radując się, że straszna przepowiednia królowej Saby nie spełniła się. Urządzono huczną zabawę przy świetle pochodni, natomiast papież udzielił wtedy pierwszego błogosławieństwa urbi et orbi, czyli „miastu i światu”, które aż do dziś, na rozpoczęcie nowego roku, jest udzielane przez papieży. Tak więc, na uczczenie tych wydarzeń, na cześć panującego wtedy papieża ostatni dzień roku nazwano jego imieniem, a noc między ostatnim a pierwszym dniem roku ogłoszono czasem radosnej i hucznej zabawy, jakby czas ten miał być ostatnim w życiu świata.